niedziela, 17 kwietnia 2011

Makrama.


I znów coś mi wpadło w oko więc postanowiłam spróbować. :) I tak powstały dwie makramowe bransoletki z jedwabnych sznureczków. Na razie dość proste sploty ale to pierwsze próby. Muszę jeszcze pokombinować.
Elementy centralne stanowią muszelka i drewniany koralik.
Rzadko podoba mi się coś, co sama zrobiłam ale z tych maleństw jestem nawet zadowolona, bo lubię takie niewielkie, delikatne drobiażdżki.
Niestety przyszła właścicielka torebki z poprzedniego postu okazała się niedoszłą właścicielką. Mam nadzieję, że znajdzie się inna chętna. :) A jak nie to będę miała nową torebkę. :) I też dobrze! Ściskam Was mocno. :*

6 komentarzy:

Koza domowa pisze...

Och "uwielbiam" takie przypadki.....najpierw dają wolną rękę, a potem się nie podoba... no ale niestety, musimy i to przeżyć. A torebka jest świetna, więc pewnie znajdzie szybko nową właścicielkę. :) Bransoletki są świetne, etniczne, surowe, mniam!

luka pisze...

Bransoletki śliczne, bardzo gustowne. A torebką się nie przejmuj, trzeba machnąć ręką, bo "jeszcze się taki nie narodził, co by wszytskim dogodził" ;)

izary pisze...

dla mnie to istne ,,czary mary,, nie umiem i już, ale podoba mi się :):)

Kajjka pisze...

To, że proste wcale niczego im nie ujmuje, dla mnie bomba, w prostocie siła elegancji :D.

Darsi pisze...

Beatko wszystko czego się dotkniesz kończy się sukceem! Świetne są! :) Kochana dostałam wczorj paczuszkę..........szukam sów żeby wyrazić zachwyt, idę powychwalać Cię pod niebiosa na maila ;)

evejank.blogspot.com pisze...

Jakie śliczne. Bardzo mi się podobają. Za co się nie weźmiesz wychodzi super